SZKLANE MOZAIKI
Plan był jeden – sfotografować mozaiki na Dworcu Głównym w Gdyni. Z Anią umawiałyśmy się od miesiąca, raz ja, raz Ania nie mogła. Udało nam się zgadać w sobotę na koniec wakacji. Nawet namówiłam Maćka aby nakręcił kilka fajnych ujęć z naszej sesji. Myślałam (błędnie!), że na dworcu o godzinie 8 nie będzie jeszcze tłoków i Ania będzie mogła czuć się swobodnie pozując mi do zdjęć. Ba! Ale się myliłam! Koniec wakacji to idealny moment na odwiedziny Półwyspu Helskiego. Tłumy były i to nie małe. Kadry, które wymyśliłam sobie w głowie nagle wydały mi się niedostępne. Było rozczarowanie i kombinowanie co tu zrobić skoro już zaangażowałam siostrę i jej chłopaka. Pochodziliśmy trochę przy kasach biletowych przeciskając się przez tłumy i oto pojawiły się w mojej głowie kadry z wielkim oknem w tle. Udało się. Idziemy dalej. Na ławeczkach pod mozaikami siedziały rodziny z dziećmi. Pewnie czekają na pociąg, mają ze sobą kilka ciężkich walizek. Nie mogłam ich prosić aby udostępnili mi na chwile swoje miejsce. Na drugiej ławeczce drzemało dwóch chłopaków ze słuchawkami w uszach – pewnie wracali z piątkowej imprezy ze stoczni. No dobra – poczekam. Idziemy dalej. Ania się przebiera, idziemy na górę i ba! Drugi kadr w mojej głowie. Cykamy i cykamy. Ania schodzi po schodach i wchodzi i tak przez parę minut. Siłownia z głowy 🙂 Na koniec tych zdjęć rodzinka z dziećmi zniknęła i w ich miejsce przyszły dwie nastolatki. Pomyślałam sobie, że jak teraz nie zapytam czy nam udostępnią ławeczki to nici i zaraz zgromadzą się większe tłumy i szansa na wykonanie wymarzonego kadru zniknie. Udało się! Dziewczyny stanęły obok i przyglądały się co robimy. Ja szybko cykam, Maciek uwija się z filmikiem. Działamy ekspresowo. Mamy nawet widownie i to nie małą 🙂 Ania na szczęście nie dekoncentruje się i pozuje naturalnie jak gdyby nigdy nic. Jestem zadowolona. Mamy to!
Czemu tak zależało mi na tych zdjęciach? Z sentymentu do twórczości artystów, którzy je stworzyli. Na studiach licencjackich pisałam prace na temat dekoracji wykonanych na ulicy Długiej i Długiego Targu w Gdańsku po II Wojnie Światowej. Skupiłam się głownie na pracach Edwarda Roguszczaka i jego płaskorzeźbach. Była to bardzo ciekawa postać, twórca wielu projektów w tym słynnej fontanny między blokowiskami i kościołem na Żabiance. W miarę zagłębiania się w jego twórczość natknęłam się na postać Teresy Pągowskiej, Juliusza Studnickiego, Hannę Żuławską i innych artystów, którzy współtworzyli Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Sopocie (ówczesne ASP w Gdańsku). Zaciekawiło mnie to. Tym bardziej, że artyści nie byli z Pomorza. Większość z nich studiowała w Paryżu, pracowali i tworzyli w różnych rejonach Polski by w końcu spotkać się w Gdańsku i odbudować zapomnianą edukację artystyczną.
Budynek dworca w Gdyni okazał się więc wdzięcznym obiektem zdjęciowym. W mojej głowie powstały kadry, których nie mogłam dłużej ukrywać i musiałam dać im upust 🙂
Zacznijmy więc od tego, że pierwszy budynek dworca PKP w Gdyni stanął w latach 1923 -1926 według projektu Romualda Millera, w stylu narodowo – dworkowym. W wyniku działań wojennych w 1945 roku uległ spaleniu. Rok później w jego miejsce wybudowano nowy, tymczasowy dworzec, który już w latach 50. ustąpił miejsca nowemu, okazałemu budynkowi projektu Wacława Tomaszewskiego. Nowy projekt dworca był połączeniem stylu socrealistycznego z modernizmem i elementami Art – Deco. Wnętrze budynku zostało zaprojektowane z ogromnym wyczuciem. Od granitowej posadzki w kilku odcieniach po czarny marmur zdobiący ściany, kasetonowe wnęki na sufitach i czarne, ciężkie drewniane ławy, które dodają charakteru całemu wystrojowi.
No i właśnie. Dekoracje! Freski, polichromie i mozaiki. Wszystko to jest dziełem artystów z PWSSP. Jak to się stało, że zostały zasłonięte i nikt o nich nie miał pojęcia? No cóż, powiedzmy, że ktoś podczas prac modernizacyjnych, które odbywały się na przestrzeni lat nie zapisał takiej wzmianki w dokumentacji. Dla mnie jest to całkowita abstrakcja. Pewnie nie mielibyśmy pojęcia o nich aż do dziś, gdyby budynek dworca nie został w 2008 roku wpisany do rejestru zabytków i tym samym rozpoczęto decyzję o jego modernizacji. W styczniu 2011 roku podczas trwających prac natknięto się na mozaiki i zasłonięte wcześniej polichromie w dawnej sali restauracyjnej. Od 2012 roku możemy je oglądać w pełnej okazałości. W miejscu dawnej sali restauracyjnej i drogerii dziś jest McDonald’s. Chyba najpiękniejszy w całej Polsce. Salę zdobią polichromie zaprojektowane przez Juliusza Studnickiego przedstawiające znaki zodiaku i ciała niebieskie na suficie oraz mapy i krajobrazy morskie na ścianach. Cud, miód i malinki.
Szklane mozaiki, które były moim celem znajdują się w hallu głównym dworca. Dwie z nich, umieszczone są nad okazałymi, czarnymi ławami. Jedna z nich znajdująca się bliżej bocznego wejścia przedstawia życie portu. To pod tą mozaiką siedzi Ania 🙂 Znajdująca się obok, przedstawia faunę i florę podwodnego świata. Nad wejściem do Mc’Donalda na lewo od wejścia głównego kolejna z parą uskrzydlonych koni i symbolem kolejarzy na tle gwieździstego nieba i siatki, która symbolizuje południki i równoleżniki. Ostatnia, znajdująca się na przeciw bocznego wejścia z Placu Konstytucji przedstawia stocznię i życie portu.
Cieszę się, że pomimo tłumów panujących na dworcu udało mi się uchwycić klimat tego wyjątkowego miejsca. Musicie przyznać, że jest to bez wątpienia jeden z najładniejszych dworców kolejowych w Polsce 🙂
Jeśli chcecie obejrzeć więcej zdjęć z tej sesji to zapraszam do zakładki portfolio.